„Styl to sposób na zamanifestowanie tego, kim jesteś, bez konieczności mówienia”- Rachel Zoe. Mamy dla Was kilka cennych rad, by tak właśnie było.

Wizerunek biznesowy zobowiązuje do elegancji i dostosowania się do rangi danej sytuacji. Każdy z nas chce wyglądać odpowiedzialnie, pewnie siebie, wiarygodnie. Warunkiem budowania marki osobistej jest kompetencja w danej dziedzinie (inaczej byłoby to sztuczne kreowanie kogoś kim nie jesteśmy, a to ma zazwyczaj krótkie nogi), zatem poziom merytoryki mamy- mamy bazę.

Zapominamy często, że biznes to nie jest odczłowieczony byt – biznes to ludzie. Ludzie którzy różnią się typem osobowości, wrażliwością, zainteresowaniami, życiowym doświadczeniem. Warto zatem zadbać o to, by swoim wyglądem dodawać sobie pozytywnej energii, by dobrze się czuć we własnej skórze, by pokazać ludzką twarz- coś co może nas wyróżnić i ułatwić nawiązanie relacji z właściwymi osobami.

Normą ubioru do której zdecydowana większość świadomie się odwołuje jest zbiór zasad dress code. W zależności od indywidualnych potrzeb mogą stanowić one bufor bezpieczeństwa (wiem jak mam wyglądać, żeby pasować, żeby się nie wyróżniać za bardzo), jednak sztywne trzymanie się tych zasad utrudnia pokazanie swojego stylu (jeśli go mamy, bo to nie jest oczywiste). W procesie budowania marki osobistej, po odkryciu i nazwaniu swojego życiowego credo można naturalnie dojść do określenia swojego stylu, czyli smaku jaki chcemy zaserwować, wydobyć ze składników, a nie podaniu tego co akurat było w sklepie, co wpadło nam do koszyka. Chodzi o przekazanie swoim ubiorem nie tylko tego, że reprezentujemy wszystkie pożądane cechy wymieniane wyżej, ale też to, że jesteśmy interesujący, wyjątkowi. Nie chodzi oczywiście o złamanie wszystkich zasad i chodzenie na negocjacje biznesowe w dresie, ale o umiejętne ich poluzowanie tak by one nie ujednolicały, a dawały możliwość bycia sobą (element naszego kodu osobistego, o którym pisałam we wcześniejszych tekstach). Jak powiedziała Coco Chanel: ,,moda przemija, styl pozostaje”.

Przedsiębiorców powinny najbardziej interesować dwa poziomy dress code: business professional  (najwyższy w gradacji strój nieformalny) oraz casual smart, czyli sportowa elegancja. Czy jednak sztywno trzymać się określonych zasad? Moim zdaniem nie i zachęcam Was do tego, by je umiejętnie łamać.

Warunek podstawowy to oczywiście szacunek do miejsca i sytuacji, w której się znajdujemy. Uważam, że niektóre z tych zasad są archaiczne i niczemu nie służą, szczególnie w przypadku kobiet, np. kobieta do pracy nie powinna nosić pierścionka zaręczynowego ponieważ jest zazwyczaj z kamieniem szlachetnym, bez względu na pogodę powinna mieć zawsze rajstopy i buty z zakrytymi noskami, nie wolno nosić lakierowanej torebki ani butów, spodnie na kant nie mogą być noszone w stroju codziennym, zakaz koronek, połyskujących materiałów.

U Panów główna gama kolorystyczna to granat i szarości, brak połysku, brak kolorowych skarpet i butów (nie muszą być żółte, ale wiśniowe, oliwkowe potrafią wyglądać fantastycznie w odpowiednim zestawieniu). Jest wiele fantastycznych stylizacji męskich w stylu włoskim (np. bez skarpet, z kolorowymi butami) ciekawych i jednocześnie eleganckich.

Damskie stylizacje też potrafią być fantastyczne i jednocześnie niespójne z zasadami dress code. Chciałabym jako przykład podać Pierwszą Damę USA, Melanię Trump, która jest w mojej ocenie fantastycznie stylizowana, a przecież obowiązują ją zasady protokołu dyplomatycznego. Doskonale je łamie. Można ją zobaczyć w skórzanych spódnicach, różowych kreacjach, wysokich szpilkach – w wielu elementach co najmniej nierekomendowanych.

Mój ulubiony przykład to sytuacja przyjmowania przez amerykańską parę prezydencką władz Japonii, gdzie Pierwsza Dama założyła brokatowe, złote, wysokie szpilki do białej sukienki. To właśnie mam na myśli: kobieco, elegancko, z tzw. pazurem. Mogłaby mieć na sobie poprawną garsonkę i stonowane buty na obcasie nie wyższym niż 7 cm, mogłaby, ale po co? Niech kobiety nie boją się kobiecości w biznesie (dodatki, kolory, elegancko ułożone długie włosy) i nie przebierają się za mężczyzn proszę.
Niech tzw. normy się rozluźnią, niech zostanie szacunek do innych i miejsca, niech przyjdzie swoboda wyrażania siebie.

Ubierajmy się, a nie przebierajmy (to działa w obie strony: wciśnięci w beznamiętny garnitur też możemy być przebrani). Nie chodzi oczywiście o popadanie ze skrajności w skrajność, ale o elegancję ze smakiem, a nie z szablonu. Znowu posłużę się cytatem mądrzejszych ode mnie: ,,Chcę, żeby wszyscy nosili to, na co mają ochotę i łączyli style wedle własnego uznania. Dla mnie to właśnie stanowi istotę nowoczesności”- Karl Lagerfeld.

Przykłady:
Złote szpilki w zasadach protokołu dyplomatycznego? Ja jestem na tak, jeśli mogą być tak fantastycznie wkomponowane w całość stylizacji.

Garnitur w mocno kontrastujące pasy na spotkanie biznesowe? Tak, jeśli pasują do osobowości właściciela to dlaczego nie?

 

Żywe kolory w męskiej garderobie? Tak- dbanie o siebie i odwaga są bardzo męskie.

Połysk, złoty element? Tak, jest ciekawie i świeżo.

Fiolet, róż dla kobiety w biznesie? Tak! W odpowiednim wydaniu wcale nie jest infantylny, mało poważny. Wręcz przeciwnie – może być niezwykle kobiecy i piękny.

Agnieszka Plencler
Partner w Top Personal Branding. Psycholog z doświadczeniem po stronie marketingu, uważny słuchacz.

Życiowe motto: Jakość jest najważniejsza. Dzięki niej życie smakuje lepiej.

https://www.slaskibiznes.pl/wiadomosci,stworz-swoj-styl-a-jezeli-juz-go-masz-pokaz-go-w-biznesie,wia5-3-124.html