Wokół nas dużo się dzieje: możliwości rozwoju, dostęp do wiedzy i inspiracji są niemalże nieograniczone. W największym uproszczeniu wystarczą nasze chęci i telefon z dostępem do internetu. Często apetyt rośnie w miarę jedzenia zatem chcemy wszystkiego więcej. Nie chodzi jednak tylko o ilość wykonywanych przez nas zadań, ale o jakość ich wykonania. Czas na zarządzanie przede wszystkim naszą uwagą, a nie naszym czasem.

Inspiracją do napisania tego tekstu jest dla mnie książka ,,Nareszcie mam czas. Jak żyć dobrze w epoce nadmiaru”- T. Crabbe. Jak we wszystkim w życiu chodzi o znalezienie własnego tzw. złotego środka, żeby działać wszechstronnie, ale nie gubiąc specjalizacji, żeby łączyć życie prywatne i zawodowe tak, by odnieść sukces zawodowy, ale mieć też czas dla najbliższych i by nie mieć poczucia przepalonego czasu. Początki kariery to często maksymalne ,,ładowanie do pieca”, upychanie w czasie ile się da, próbowanie wszystkiego i szukanie nowych wyzwań niekoniecznie związanych z wykształceniem.

Tak ma być – początki to czas zbierania różnych doświadczeń, szukanie własnej drogi. Są osoby – wyjątki, które od wczesnych lat wiedzą co w życiu dorosłym chcą robić. Jednak tu też jest kolejne wyzwanie przed dziećmi i młodymi osobami bowiem jak podają liczne prognozy sztuczna inteligencja będzie rządzić przyszłością, więc kluczem będzie nauka tego, jak z nią pracować, zatem potrzebne umiejętności są jeszcze nieoczywiste. W kontekście budowania marki osobistej – czyli etapu, w którym mamy już spore doświadczenie i wiedzę, a chcemy zacząć budować szerszy zasięg naszych działań, zarządzanie uwagę nabiera szczególnego znaczenia.

Maggie Jackson w książce Distracted stwierdza, że uwaga to fundament społeczeństwa – Gotowość i
zdolność do głębokiego myślenia, rozważania spraw skomplikowanych, a nie tylko powierzchownych,
umiejętność skupiania się zamiast rozpraszania, mają decydujące znaczenie nie tylko dla samego
myślenia, lecz również dla naszej moralności, szczęścia i kultury (T. Crabbe, „Nareszcie mam czas”). W przesycie informacji, presji życia na najwyższym poziomie, szybkiego tempa zmian spadamy w tryb otępienia i zapracowania. Bez względu na zajmowane stanowisko spotykam osoby, które biegną z taczką tylko zapominają ją załadować.

Sama również dawałam się wciągać w tryb stałego zapracowania realizując zadania w korporacjach. To jednak nie przynosi dobrych rezultatów na dłuższą metę. Prędzej czy później trzeba zacząć dokonywać wyborów, nawet najtrudniejszych. Powoli posiadanie wolnego czasu staje się oznaką dojrzałości w zarządzaniu naszą uwagą, biznesem, a nie sygnałem lenistwa czy nawet cwaniactwa. Ten kto intensywnie pracuje nie musi być wiecznie zapracowany. Musimy czuć, że idziemy w dobrą stronę, że nie trwonimy cennej energii i uwagi. Właśnie dlatego tak ważny jest pierwszy etap procesu budowania marki osobistej – autorefleksja.

Czas weryfikacji popularnych terminów: multitasking i zarządzanie czasem.
Istnieje ciemna strona multitaskingu, którym przez ostatnie lata był bardzo modnym terminem. Nie da się robić wielu rzeczy na raz równie dobrze. Jeśli ciągle się nakręcamy, przeskakujemy z zadania na zadanie i dokładamy ilości zadań do zrobienia w określonym czasie przestajemy być prawdziwie wydajni, a presja rośnie. Musimy pogodzić się z faktem, że nie będziemy mieli nigdy pełnej kontroli nad wszystkim: za dużo obowiązków, za dużo nowych informacji i zbyt mało czasu na przetwarzanie ich. Dajmy sobie przyzwolenie na brak kontroli wszystkiego, włączmy na świadomy luz. Zarządzanie czasem przestaje nam służyć, bo nie pomaga nam w odzyskaniu kontroli: lepsza organizacja czasu sprawia, że więcej do niego wrzucamy i spirala się nakręca. Zarządzanie czasem nie uszczęśliwia nas: upychając dużo w określonym czasie zatracamy uważność tego co się dookoła dzieje, tego co robimy, co jemy, z kim rozmawiamy. ,,pozwalamy sobie przegapiać chwile, ponieważ upychamy minuty (T.Crabbe, „Nareszcie mam czas”). Narasta przytłoczenie, stres a czasami nawet tzw znieczulica na wszystko co jest dookoła nas.

Chodzi zatem o to, by realizować wyznaczone cele: robić to w czym jesteśmy dobrzy i odpowiednio dużo zarabiać. Jednak istotne jest także by smakować, dostrzegać i budować szczere i wartościowe relacje z innymi. Pięknie brzmi, ale to nie jest wcale takie proste i oczywiste. Warto się starać, a łatwiej jest po uświadomieniu sobie pewnych prawidłowości. Niech priorytety pojawiają się w wyniku zarządzania uwagą, a zarządzanie czasem niech pełni rolę podrzędną.

P.S. Polecam wymienianą przeze mnie książkę, ponieważ jest w niej sporo wskazówek praktycznych jak zacząć zarządzać przede wszystkim uwagą, a nie czasem.

Agnieszka Plencler
Partner w Top Personal Branding. Psycholog z doświadczeniem po stronie marketingu, uważny słuchacz.

Życiowe motto: Jakość jest najważniejsza. Dzięki niej życie smakuje lepiej.